Kama Adamiec Barista Podcast o Kawie

Kama Adamiec – Łapię zajawkę i przepadam

„Ty masz potencjał” – Takie zdanie do Kamy Adamiec w 2018 roku wypowiada Agnieszka Rojewska.
Dziś Kama Adamiec prowadzi toruńskie kawiarnie Projekt Nano, Projekt Rano, jest współwłaścicielką konceptu w porządku.
Została Mistrzynią Polski Brewers Cup Champion 2018 (reprezentowała Polskę na Mistrzostwach Świata 2018 w Brazylii).
W 2020 i 2021 roku zajęła III miejsce w Mistrzostwach Polskich Barista.
Planuje start w Mistrzostwach Polski Barista 2024.

W Podcaście o Kawie rozmawiamy o tym, co miało największy wpływ na to, jakie miejsce zajmuje w jej życiu praca z kawą.


Patronem Podcastu jest Brita Polska – producent profesjonalnych filtrów do wody dla gastronomii.

Przeczytaj fragment naszej rozmowy. Całej posłuchasz w aplikacjach Spotify i Apple Podcast.

Kama Adamiec Projekt Nano Toruń Podcast o Kawie

Kama Adamiec: Przełomowy był 2018 rok, kiedy zaczęłam z Agnieszką Rojewską współpracować jako pomoc w zespole. To był moment, gdzie Aga była w Amsterdamie i wygrała Mistrzostwa Świata. Ja miałam tę przyjemność bycia na zapleczu. Bardzo dużo też się uczyłam.

Paweł Kwiatkowski: Opowiesz więcej o pracy na zapleczu Mistrzostw?

Tak, tak, to było w ogóle dla mnie bardzo zaskakujące, bo wszystko rozwinęło się na jednych warsztatach, które prowadziła Aga. Aga była jedną z pierwszych osób, która Kamili Adamiec, absolutnie niezwiązanej ze specialty coffee powiedziała „Ty wiesz co, Ty masz potencjał”.
Jak ktoś taki mówi takie rzeczy, to jest tak, że albo działamy i to rozwijamy to, albo po prostu zapominamy o tym, co usłyszeliśmy. Ja jestem, działacz.

Czy  już wtedy pracowałaś jako baristka?

Tak, aczkolwiek to była taka bardzo nieświadoma praca z kawą. To był ten moment, kiedy ja dowiedziałam się, że jest specialty. Na warsztatach Aga zapytała się mnie, czy  chciałabym dołączyć do jej teamu. Widziałyśmy się wtedy trzeci albo czwarty raz w życiu, powiedziała mi mniej więcej z czym to się wiąże. To jest często bardzo podstawowa praca. To się tak wydaje, że jesteś w zespole Agi Rojewskiej i robisz tam  nie wiadomo co. A tak naprawdę często to są bardzo podstawowe zadania, na zasadzie umyj gary, przygotuj stanowisko, zadbaj o to, żebyśmy miały co jeść, spisz wszystko na kartce, żebyśmy pamiętał, jak się spakować.

Ale bardzo odpowiedzialne. Nie ma miejsca na to, żeby zawieźć.

Często taka osoba na zapleczu lepiej wie, co się dzieje, niż zawodnik. Chodzi o sytuacje kiedy jest dobry team. Teraz patrzę z perspektywy czasu i z perspektywy bycia na zapleczu, i jako wolontariusz na zawodach, i jako zawodnik. To jest taka rola, która bardzo często sprawia, że zawodnik po prostu jest w stanie skupić się na tym, co ma zrobić na scenie, nie martwi się o rzeczy poboczne. Dużo można się nauczyć. To jest absolutnie, bardzo, bardzo dobra szkoła.

2018 rok, czyli wspierasz w zespole Agnieszkę Rojewską. Wierzysz w to co powiedziała i co dalej?

Aga wygrywa Amsterdam. I tutaj zaczyna się problem, bo ja byłam już zapisana na Brewers, który miał się odbyć tydzień później w Kamyku u Filipa Bartelaka. I przez to, że byłam bardzo zaangażowana w pomoc Agnieszce, absolutnie olałam swój występ. Nie miałam prezentacji, w ogóle nic nie było przygotowane, ale to była dla mnie forma edukacji. Ja byłam świeża w ogóle w tym wszystkim, co się dzieje w całym środowisku. Stwierdziłam, że wystartuję, zobaczę, jak to jest, sędziowie mnie ocenią, może fajnie czegoś się dowiem. Natomiast jak Aga wygrała Amsterdam, przygotowywała się z Australijczykami, podjęła decyzję, że po prostu w tym Brewersie startować nie będzie, bo wiadomo za dużo tego wszystkiego, świeża sprawa. I była jej kawa i wiedziałam, że po prostu mogę na niej wystartować. Sasa wyraził na to zgodę, abym na tej kawie wystartowałem. Był jeden warunek, że startuje niezależnie. Nie reprezentują żadnej kawiarnie. Ja się na to zgodziłam, mając tydzień na przygotowania, bo my w niedzielę wróciłyśmy z Amsterdamu. W kolejny piątek w compulsory w Kamyku.

Zgodziłam się na to. Po kilku dniach przygotowań pojechałyśmy do Kamyka i Kamyk wygrałam. No i później dynamika, która z tym wszystkim nadeszła do mnie, czyli przygotowywanie się na mistrzostwa świata. Mogę powiedzieć, że to był przełom.

Jaką  kawiarnię mogłaś wtedy reprezentować?

Wtedy byłam w Toruniu. Już, już wtedy pracowałam w segmencie specialty i pracowałam w Post Coffice w Toruniu (kawiarnia już nie istnieje – red.). Pracowałam niecałe dwa miesiące i to była ciężka decyzja. Dopiero co przyjechałam do Torunia, dopiero co zaczęłam tam pracę. Tutaj mogę wystartować na bardzo dobrej kawie, mieć bardzo dobre zaplecze. Ale startuje „independent”. No i poszłam w to. Więc tutaj taki mocny skok na głęboką wodę.

Kama Adamiec Projekt Nano Toruń Barista Podcast o Kawie

Opowiedz o wrażeniach z Mistrzostw Świata i za chwilę będziemy zmierzać już do miejsca, w którym jesteśmy teraz, czyli do Torunia.

Miałam 2 miesiące od zejścia ze sceny na Mistrzostwach Polski do wylotu do Brazylii. Bardzo szalony czas, bo ja schodząc ze sceny nie miałam pracy, bo dopiero co ją zostawiam,  startowałam niezależna. Dopiero co przeprowadziłam się do Torunia. Pieniędzy miałam „nic”, zero znajomości. Co jest bardzo ważne przy zawodach. Więc to zaplecze za mną powiedziałabym było „liche”. Więc w momencie, kiedy dowiedziałam się, że wygrałam, zeszłam ze sceny i od Częstochowy do Torunia był ryk.

Mówiłam do Pawła (męża):
„Co ja narobiłam? Co my teraz zrobimy i jak to będzie wyglądało?” Dodatkowo ja nie mówiłam po angielsku. To też było coś dla mnie mega trudnego.

Sama Brazylia super! Po pierwsze jestem na drugim końcu świata. To było totalnie abstrakcyjne. Nawet o tym nie marzyłam wcześniej. Same zawody to fantastyczne doświadczenie, bo tak naprawdę dwa miesiące wcześniej widziałam wszystko z zaplecza, a teraz sama stoję na scenie. I ci wszyscy ludzie, których mam blisko i których bardzo podziwiam w tym momencie stają koło mnie i szykujemy się do wspólnych występów.

To było takie dla mnie bardzo namacalne, mega doświadczenie. Było bardzo dużo pomocnych dłoni w naszym środowisku. Byli Błażej Walczykiewicz i Łukasz Jura, którzy mnie konsultowali, Basia z Leszkiem z Black and White, i cały czas Aga Rojewska.

To było dla mnie takie „hej, ja dopiero tutaj weszłam, a Wy tak wszyscy bardzo chcecie mi pomóc!”.
To było mega, mega. Palarnie, wysyłały mi kawę mimo tego, że nie startowałam na ich ziarnach. Ale to były kawy, na których mogłam trenować. Często palarnie wiedziały, że to jest kawa, którą zaraz gdzieś wyleję. Tak to wygląda niestety. Było super. Bardzo dużo takiego pomocnego zaangażowania.

Jak dziś oceniasz ten występ?

Bardzo dobry miałem „open”. Do dziś pamiętam, miałam bardzo dobrą prezentację. Często wracam do niej myślami. Jestem z niej bardzo dumna. I bardzo dużo błędów na „compulsory”. I chwała Bogu, bo to był taki moment, że bardzo szybko do mnie przyszedł sukces i mogłoby się to dla mnie skończyć bardzo nieciekawe. Wydaje mi się, że byłam bardzo bliska tego, żeby wydawało mi się, że ja bardzo dużo wiem. A ja dopiero zaczynam. I chwała Bogu. W Brazylii uważam, że poszło, ale nie na tyle dobrze, żeby mogło to wszystko pójść dalej. Powiedziałabym ojcowski kopniak motywacyjny, który wtedy przeżyłam bardzo mocno, a za który dzisiaj jestem mega wdzięczna.

Kama Adamiec kawiarnia Projekt Nano Toruń Podcast o Kawie

instagram.com/kamaadamiec
instagram.com/projektnano
instagram.com/projektrano

Fot. Timur

 

Related Posts